Szarobura siedziba. Główna hala napraw przypominająca głęboki PRL. Taki obraz Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Radomsku ukazał się radnym miejskim z komisji gospodarki komunalnej, którzy wizytowali miejskiego przewoźnika.
– Na pierwszy rzut oka widać, że czas się tutaj zatrzymał. Trzeba przyznać, przed nowym kierownictwem MPK stoi duże wyzwanie, aby chociaż trochę nowoczesności tę spółkę – zauważa radny Paweł Kałdoński.
Nowe kierownictwo miejskiego przewoźnika zdążyło się już przekonać, co kolokwialnie mówiąc „odziedziczyło w spadku”. W związku z tym podejmuje działania mające na celu unowocześnienie przedsiębiorstwa. Priorytetem ma być wymiana taboru. – Dwa 10-letnie używane autobusy, które na dziś są i tak najnowocześniejsze w spółce już zakupiliśmy. Podstawowym celem jest dla nas jednak zakup nowych niskoemisyjnych i niskopodłogowych autobusów. Ponadto chcemy wykonać termomodernizację obiektu biurowego oraz zakupić nową myjnię, aby pomóc mechanikom. Ostatnim elementem jest modernizacja głównej a zarazem jedynej hali napraw w MPK – wylicza wiceprezes spółki Sławomir Bąbol. Zwraca jednocześnie uwagę na to, iż na wymienione zadania spółka będzie chciała pozyskać zewnętrze dofinansowanie.
O tym, czy marzenie kierownictwa MPK o niskoemisyjnych i niskopodłogowych autobusach się ziści przekonamy się już niebawem. W lipcu zostanie ozstrzygnięty konkurs, w którym MPK aplikuje o środki na zakup tych pojazdów. Zainteresowanie przewoźników jest duże – unijne dofinansowanie wynosi 85 proc.
W orbicie zainteresowania radnych znalazły się też rozkłady jazdy. Z ich ust padały pytania, czy w tej materii coś się zadzieje. – Proszę wziąć pod uwagę zakłady pracy, a w szczególności pracę w nich na drugą zmianę – zauważyła radna Jolanta Piechowicz.
Jak wyjaśnił uczestniczący w spotkaniu Andrzej Siewier, p.o. kierownika działu techniczno-eksploatacyjnego, spółka zmierza w kierunku dostosowania rozkładu jazdy do potrzeb mieszkańców. – Od miesiąca na strefę przemysłową kursuje tzw. linia ekspresowa. Uruchomienie jej wyniknęło z zapotrzebowania. Dziennie mamy po klika indywidulanych zgłoszeń, wszystkie je analizujemy. Chcemy rozkłady jazdy dostosować do potrzeb i oczekiwań mieszkańców i zakładów pracy. Bazujemy też na informacjach ze szkół – wyjaśnił Andrzej Siewier.

