Nie będzie proponowanej podwyżki podatku od nieruchomości

Podwyżka podatku od nieruchomości i pieniądze na miejskie inwestycje zdominowały nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej w Radomsku, która odbyła się 14 października. Prezydent Jarosław Ferenc przekonywał, że bez większych wpływów do budżetu trudniej będzie realizować ważne dla mieszkańców przedsięwzięcia, w tym budowę nowego wiaduktu przy ul. Kraszewskiego. Radni nie przyjęli jednak proponowanych zmian.


Za uchwałą głosowało 9 radnych, 10 było przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Projekt uchwały przedstawiła skarbnik miasta Mariola Wypych. Nowe stawki miały obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku, a ich wprowadzenie miało zwiększyć roczne dochody Radomska o około 7,3 mln zł.

Władze miasta argumentowały, że dodatkowe pieniądze są potrzebne nie tylko na bieżące funkcjonowanie miejskich jednostek, ale również na inwestycje. Chodzi między innymi o drogi, komunikację, mieszkania i utrzymanie infrastruktury.

Jednym z najważniejszych argumentów prezydenta była budowa wiaduktu nad przejazdem kolejowym przy ul. Kraszewskiego. Miasto ma możliwość pozyskania 10 mln zł dofinansowania na tę inwestycję, ale – jak przekonywał Jarosław Ferenc – konieczne jest również zabezpieczenie wkładu własnego i odpowiedniej sytuacji finansowej samorządu.

Znaczenie ma przede wszystkim nadwyżka operacyjna, czyli różnica między dochodami bieżącymi a wydatkami bieżącymi. To jeden z elementów pokazujących, czy miasto ma możliwości finansowe do realizowania kolejnych przedsięwzięć.

Prezydent apelował więc do radnych o przyjęcie uchwały. Podkreślał, że stabilne dochody są potrzebne, by Radomsko mogło się rozwijać i utrzymywać usługi publiczne na odpowiednim poziomie.

– Każda decyzja dotycząca podwyżki podatków jest niepopularna i nie przechodzi bez echa. Wymaga odpowiedzialności i uwzględnienia zarówno możliwości mieszkańców i przedsiębiorców, jak i potrzeb rozwijającego się miasta. Zdajemy sobie sprawę, że nikt nie lubi podwyżek, jednak musimy patrzeć na finanse Radomska w dłuższej perspektywie. Chcemy nadal inwestować w drogi, mieszkania, komunikację i infrastrukturę, a jednocześnie utrzymywać wysoki poziom usług publicznych. Bez odpowiednich dochodów realizacja tych zadań byłaby znacznie trudniejsza – mówił Jarosław Ferenc.

Spór o tempo podwyżek

Prezydent przekonywał, że wzrost podatków powinien być rozłożony na lata, a nie wprowadzany jednorazowo w dużej skali. Jak zaznaczył, wcześniej zakładano podnoszenie stawek o wskaźnik inflacji, jednak zasada ta nie była stosowana.

– Podatki muszą być podwyższane, ale nie skokowo. Taka zasada miała obowiązywać. Była to niepisana umowa społeczna, ale została złamana w 2022 roku, ponieważ podatki miały być podwyższane o stopę inflacji, a jednak nie były. Dlatego dziś potrzeby finansowe i potrzeby mieszkańców są większe – argumentował prezydent.

Inne stanowisko przedstawiali radni opozycyjni. Wskazywali między innymi na potrzebę szukania oszczędności i kwestionowali sposób zarządzania miejskim budżetem.

Propozycja zakładała podwyżkę stawek o 15 proc. w 2027 roku, a następnie o 10 proc. w 2028 roku, powiększoną o wskaźnik inflacji. W kolejnych latach stawki miały być waloryzowane o inflację. Nie oznaczało to jednak automatycznego wprowadzenia przyszłych zmian – każda kolejna podwyżka wymagałaby odrębnej uchwały rady miejskiej.

Jakie stawki miały obowiązywać w 2027 roku?

W projekcie uchwały zaproponowano między innymi następujące stawki podatku od nieruchomości:

Władze miasta zaznaczały, że proponowane stawki w większości pozostawałyby poniżej ustawowych limitów. Według przedstawionych szacunków zastosowanie maksymalnych stawek przyniosłoby około 21,5 mln zł więcej niż dochody prognozowane przy stawkach zaproponowanych w projekcie.

„Radni politycznie nie chcą podjąć odważnej decyzji”

Ostatecznie projekt uchwały nie uzyskał większości. Za jego przyjęciem opowiedziało się dziewięciu radnych, przeciw było dziesięciu, a jeden wstrzymał się od głosu.

Po głosowaniu prezydent Jarosław Ferenc skrytykował decyzję radnych. Jego zdaniem odrzucenie projektu może utrudnić realizację planowanych inwestycji, szczególnie budowę wiaduktu przy ul. Kraszewskiego.

– Decyzja radnych jest wyjątkowo polityczna. Żeby zrealizować tę ważną, ale i kosztowną inwestycję, czyli budowę nowego wiaduktu, trzeba mieć wyższe dochody. Radni zarzucali miastu, że nie oszczędza, co jest nieprawdą. Moglibyśmy mieć więcej i lepszej jakości usług dla mieszkańców, jak w innych miastach, ale tam podatki są znacznie wyższe, a tym samym wpływy do budżetu. A jednak sobie radzimy. Zapewniamy usługi na dobrym poziomie. Radni politycznie już od kilku lat nie chcą podjąć odważnej decyzji. Dziś było podobnie – podkreślił prezydent.

 

Exit mobile version