W poniedziałek 13 kwietnia, w Dniu Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej, na Starym Cmentarzu w Radomsku odbyły się uroczystości upamiętniające tych, którzy zginęli w tragicznych wydarzeniach w Katyniu, Charkowie, Miednoje, Bykowni i innych miejscach.
W poniedziałkowe przedpołudnie odprawiona została msza święta w intencji Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Po jej zakończeniu uczestnicy mieli okazję obejrzeć poruszający montaż słowno-muzyczny pt. „Niedokończone listy, nieskończona pamięć” w wykonaniu uczniów Publicznej Szkoły Podstawowej nr 9 im. Henryka Sienkiewicza w Radomsku.
Następnie, po odczytaniu Apelu Pamięci, delegacje złożyły kwiaty i zapaliły znicze pod tablicami epitafijnymi, oddając hołd ofiarom zbrodni katyńskiej.
Wśród delegacji znaleźli się: poseł na Sejm RP Anna Milczanowska, poseł na Sejm RP Krzysztof Ciecióra, prezydent Miasta Radomska Jarosław Ferenc, zastępca prezydenta Małgorzata Kańska-Kipigroch, wicestarosta powiatu radomszczańskiego Jacek Gębicz, a także przedstawiciele rodzin ofiar, delegacje stowarzyszeń i radomszczańskich szkół.
To był dzień pełen zadumy, refleksji i pamięci o tych, którzy na zawsze pozostaną w historii naszej Ojczyzny.
W ramach ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej „Pamiętam. Katyń 1940″, podczas uroczystości na Cmentarzu Starym pracownicy Muzeum Regionalnego w Radomsku rozdawali przypinki – repliki guzika z munduru wojskowego.
Światowy Dzień Pamięci Ofiar Katynia obchodzony jest 13 kwietnia, w rocznicę opublikowania przez Niemców (w 1943 r.) informacji o odkryciu w Rosji masowych grobów oficerów Wojska Polskiego, policjantów, urzędników, uczonych, artystów, lekarzy, nauczycieli, prawników wziętych do niewoli jesienią 1939 r., po agresji ZSRR na Polskę. Stanowili oni elitę narodu, potencjał obronny, intelektualny i twórczy. Związek Radziecki przyznał się oficjalnie do popełnienia zbrodni dopiero po pięćdziesięciu latach od dokonania mordu. Katyń to pierwsze, ujawnione już w latach II wojny światowej miejsce sowieckiej zbrodni – dlatego też właśnie od niego wzięła ona swą nazwę. Miejsca zamordowania i pochowania pozostałych jeńców polskich, których przetrzymywano w obozach w Starobielsku i Ostaszkowie, długo, bo aż do początku lat 90. XX w. nie były znane.
