MIESZKAŃCY: PREZYDENCIE, WYDAJ ODWAŻNĄ DECYZJĘ…

Mieszkańcy osiedla w pobliżu tzw. „grzybka” w Radomsku, na którym od blisko 9 lat zlokalizowana jest stacja bazowa jednej z telefonii komórkowej już nie proszą, a żądają od władz miasta wydania decyzji, na mocy której urządzenia przestaną działać.
Powodem jest nie tylko to, że inwestor nie miał zezwolenia na ich zamontowanie, ale przede wszystkim to, że promienie emitowane przez nadajniki – jak twierdzą mieszkańcy – mają bardzo zły wpływ na ludzkie zdrowie.
– Przecież pan, panie prezydencie doskonale wie, że nadajniki te pojawiły się na „grzybku” nielegalnie. Inwestor nie miał i nie ma pozwolenia na ich montaż. Jeżeli zależy panu na mieszkańcach, na ich zdrowiu i życiu, to powinien pan niezwłocznie wydać decyzję zakazującą działania tych nadajników – mówili podczas dzisiejszej komisji rewizyjnej Halina i Zbigniew Podobińscy (na zdjęciu), przedstawiciele mieszkańców, a zarazem inicjatorzy działającego w naszym mieście stowarzyszenia „W Obronie Mieszkańców przed Promieniowaniem PEM”.
Zdaniem państwa Podobińskich inwestor bawi się urzędnikami. – Kręci wami jak tylko chce – podnosili.
Prezydent Radomska odpiera zarzuty. – Rzeczywiście mieszkańcy doprowadzili do tego, że stwierdzono, iż jest to samowola budowlana i nadajniki powinny zniknąć z tzw. „grzybka”. Jednocześnie trzeba pamiętać o tym, że prawo budowlane pozwala na to, że jeżeli ktoś coś zbuduje samowolnie i uzyska decyzje lokalizacyjne, to może to zalegalizować. Inwestor mając informację, że jest to samowola budowalna i powinna być rozebrana, postanowił ją zalegalizować. Dlatego też w lipcu 2015 roku wystąpił z wnioskiem do miasta o ustalenie lokalizacji celu publicznego i decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych – przyznaje Jarosław Ferenc.
Od wniosku złożonego przez inwestora minął za chwilę dwa lata. Magistrat póki co żadnego dokumentu nie wydał… – W chwili obecnej postępowanie opiniujące prowadzi Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Łodzi. Aby zakończyć tę sprawę musimy mieć komplet dokumentów – wyjaśnia prezydent.
W gestii RDOŚ leży wydanie decyzji oddziaływania przedmiotowej inwestycji na środowisko. Zatem dokument ów w całej sprawie można rzec jest kluczowy. Mając jednak na uwadze pismo, jakie w pierwszych dniach czerwca tego roku do miejskich urzędników i inwestora wystosował RDOŚ, sprawa szybko się nie zakończy. – RDOŚ tym pismem wezwał i inwestora i urząd miasta do uzupełnienie aż 15 punktów, co do których ma zastrzeżenia. Regionalny Dyrektor zauważył m.in. że dla stacji nie zostały dotychczas wykonane jakiekolwiek badania, które świadczyłyby o tym, ż nie ma realnego zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców. Wręcz przeciwnie, wszystkie dokumenty, które są zawarte i których nie ma w papierach dostarczonych RDOŚ, nie potwierdzają tego, że inwestycja ta jest bezpieczna i że mieszkańcy nie muszą obawiać się o swoje życie i zdrowie – wyjaśnia przewodnicząca komisji rewizyjnej Magdalena Spólnicka. Zwraca jednocześnie uwagę na to, iż mało odpowiedzialne podejście urzędników do przygotowania dokumentacji potrzebnej RDOŚ do wydania bądź nie decyzji środowiskowej dla przedmiotowej inwestycji zamiast zakończyć sprawę, przedłuża ją w czasie. – To oznacza ni mniej ni więcej, że sprawa przeciągnie się w czasie i będzie trwała kolejne miesiące. Dlatego pytam państwa (urzędników – dop. red.) o co chodzi? – pytała Spólnicka.
Na tak postawione pytanie przez radną Spólnicką odpowiedź jednak nie padła. W związku z tym radni, po głosach mieszkańców uczestniczących w dzisiejszym posiedzeniu komisji, zobligowali prezydenta Radomska do przygotowania ekspertyzy prawnej, która pozwoli określić, czy urząd miasta na etapie, na którym sprawa obecnie się znajduje (brak stosownych dokumentów potwierdzających legalność tej inwestycji) ma prawo wezwać inwestora do wyłączenia tych nadajników. – Jeżeli okaże się, że takie możliwości prawne występują wraz z mieszkańcami będziemy wnioskować o wyłączenie tych nadajników – przyznaje M. Spólnicka.
– Wystąpimy o opinię prawą. Jeżeli będzie pozytywna, to wystosujemy do inwestora odpowiednie pismo. Jednak według mojej wiedzy, nie mamy takich kompetencji – zauważa prezydent Radomska.
Mieszkańcy w dyplomację się już nie bawią. – Jeżeli byłby pan dobrym gospodarzem, przeciąłby pan raz na zawsze grę inwestora, a tym samym zakończył sprawę. Panie prezydencie Ferenc, niech pan wyda odważną decyzję, dla dobra mieszkańców… – podnoszą.









