STUDNIÓWKA PREZYDENTA FERENCA [WYWIAD]

Reklama

Sto dni to zwyczajowy termin pierwszej oceny nowych rządów. Sto dni to za mało, aby w pełni ocenić nową jakość i styl zarządzania miastem przez prezydenta Jarosława Ferenca. Zresztą najlepszą ocenę za nieco ponad dwa lata wystawią mu radomszczanie przy urnach wyborczych. Sto dni, czyli ponad trzy miesiące działalności nowego gospodarza miasta, to niewątpliwie okazja do zadania mu nie tylko pytania o to, ile założeń z wyborczego programu udało się przekuć w rzeczywistość, ale i pytania, w jakiej kondycji zastał miasto.

Realizacja jakiegokolwiek programu wyborczego w dużej mierze zależy od tego, co – kolokwialnie mówiąc – dziedziczymy w spadku. Zatem co prezydent Jarosław Ferenc odziedziczył po prezydent Annie Milczanowskiej?

– Startując w wyborach prezydenckich, wiedziałem, że nie będzie łatwo. Zdawałem sobie sprawę z tego, że miasto w wielu dziedzinach jest zaniedbane. Nie miałem jednak pojęcia, że sytuacja jest tak trudna.

Co Pan ma na myśli?

– Nie spodziewałem się, że miasto jest w aż tak złej sytuacji finansowej. Na dzień 1 marca 2016 roku dług miasta i spółek wynosił 1.487 złotych w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Tegoroczny budżet – przygotowany jeszcze przez poprzednie władze – zakłada kredyt w wysokości 11 mln 300 tys. złotych. Po jego realizacji dług wzrośnie do 1.600 złotych w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Radomsko liczy 47.317 mieszkańców, więc łatwo policzyć, iż nie jest dobrze…

Nie możemy zapominać o nadpłacie podatku od nieruchomości przez firmę JYSK, która oczekuje zwrotu ponad 10 mln złotych. I chociaż moja poprzedniczka już we wrześniu 2015 roku wiedziała o tej nadpłacie, nic w tej sprawie nie zrobiła.

Sytuacja miejskich spółek też nie jest najlepsza…

Dotyczy to wszystkich spółek?

– Przede wszystkim chodzi o Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej. Jak wynika z audytu, spółka ta ma przerost zatrudnienia, a co za tym idzie – zbyt duże koszty osobowe. Ponadto spółka ma niską płynność finansową i duże zadłużenie. Kondycja PGK wpływa na całe miasto.

Jeżeli chodzi o TBS, to okazało się, iż wieloletnie zaniedbania doprowadziły do tego, iż nie pozyskano tylu funduszy z zewnątrz, ile można było. Nie pozyskano także bez mała 900 tys. złotych z opłat targowych, które można było przeznaczyć na budowę mieszkań socjalnych, a tych w naszym mieście brakuje.

Ze wszystkich spółek najlepsza sytuacja jest w MPK. Były nieprawidłowości związane z tym, iż poprzedni prezes nie stosował się do zapisów kodeksu spółek prawa handlowego. Polegało to na tym, iż rada nadzorcza spółki ustalała mu wynagrodzenie – czego robić nie powinna.

Czy – jak Pan to określił – zła sytuacja finansowa miasta pozwala na realizację programu wyborczego, z którym ubiegał się Pan o najwyższy urząd w mieście?

– Na pewno nie pomaga. Programy wyborcze nie są programami na 100 dni, tylko są konstruowane na lata. Startując w wyborach prezydenckich, zdawałem sobie sprawę z tego, iż jeżeli radomszczanie powierzą mi urząd prezydenta, to będę musiał dużą część swojego programu zrealizować nie w 4 lata, a w 2,5 roku. Mam taką nadzieję, że nie zawiodę moich wyborców. Wszystko wskazuje na to, że wiele z tych rzeczy, o których mówiłem w kampanii wyborczej, w tej skróconej kadencji zostanie wykonanych.

Rozmawiając z mieszkańcami, słyszę głosy, iż Ferenc wiele obiecywał, a – póki co – niewiele zrobił…

– Powiem tak: trudno, aby po 100 dniach rządów został zrealizowany program wyborczy. Póki co, nikt tego nie zrobił, nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

Gdyby Pan tego dokonał, zapewne trafiłby Pan do Księgi Rekordów Guinnessa…

(śmiech) Nie mam takich aspiracji. Moim celem, pomimo trudnej sytuacji miasta, jest jego zrównoważony rozwój.

Czyli nie przespał Pan studniówki?

– Zwiększone zostały zadania, jeżeli chodzi o naprawę i budowę dróg oraz chodników. Powołałem Wydział Bezpieczeństwa i Porządku, którego pracownicy w specjalnych kamizelkach pojawią się wkrótce na ulicach miasta celem jego patrolowania. Zgodnie z moją wyborczą obietnicą, niebawem zostanie uruchomiony numer interwencyjny, pod który mieszkańcy będą mogli zgłaszać swoje uwagi, dotyczące m.in. porządku i bezpieczeństwa w mieście. Powstało Centrum Nowoczesnych Inwestycji zajmujące się kontaktami z inwestorami. 27 czerwca trzy firmy mające już swoje zakłady w naszej strefie podpiszą tzw. reinwestycyjne umowy. Rozmawiamy też z Portugalczykami, którzy są zainteresowani budową fabryki porcelany. Rozmowy trwają, jaki będzie ich finał, trudno dziś powiedzieć.

Co do rewitalizacji miasta, musieliśmy – niestety – zrobić krok wstecz, ponieważ poprzednie władze wykonywały proces rewitalizacji niezgodnie z obowiązującym prawem. Musieliśmy od nowa podjąć pewne prace, mam tutaj na myśli uchwalenie nowego Gminnego Programu Rewitalizacji. Cieszę się z tego, iż pomimo trudności, udało się nam doprowadzić do wdrożenia planu funkcjonalno-użytkowego, dotyczącego skwerów Niemca oraz Fajta i Kałkusińskiego. Do końca lipca powinniśmy mieć plan funkcjonalno-użytkowy na plac 3 Maja. Praktycznie na koniec roku będziemy gotowi z wnioskami o ubieganie się o fundusze unijne na rewitalizację miasta.

Przyjęliśmy również program gospodarki niskoemisyjnej, który pozwoli aplikować o środki zewnętrzne. Dzięki temu programowi MPK mogło złożyć wniosek o zakup 12 niskoemisyjnych autobusów. W lipcu powinny zostać rozstrzygnięte pierwsze konkursy. Mam nadzieję, że wówczas pierwsze 4 niskoemisyjne autobusy trafią do naszego miasta.

Jesteśmy w trakcie przygotowywania projektu na termomodernizację urzędu miasta. W tym przypadku program gospodarki niskoemisyjnej ułatwi nam też w aplikowaniu o środki zewnętrzne na ten cel.

Pańska poprzedniczka Anna Milczanowska, obecnie poseł z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, zadaje kłam temu, co Pan mówi. Jej zdaniem, miasto zatrzymało się w rozwoju. Ba, za pośrednictwem dziennikarzy pyta: Co dalej, Panie Prezydencie? Prosimy, aby miasto nie zatrzymało się…

– Może z punktu widzenia Warszawy Radomsko nie rozwija się tak szybko, jak powinno… Jeszcze nie będąc prezydentem, mówiłem, iż inne miasta rozwijają się szybciej niż Radomsko. Szkoda, że Anna Milczanowska musiała zostać posłem i z perspektywy stolicy zauważyć, że Radomsko odstaje od innych miast.

Czyżby sarkazm…?

– Nic podobnego. Wystarczy pojechać do Piotrkowa, Bełchatowa, Tomaszowa, a nawet do zdecydowanie mniejszego od Radomska Opoczna, by zobaczyć, jaki skok cywilizacyjny dokonał się w tych miastach. A to wszystko dzięki środkom unijnym przeznaczonym na rewitalizację, o które nasze miasto dopiero będzie aplikować.

W moim przekonaniu Radomsko nie zwalnia, a przyspiesza. Na miasto – zgodnie z tym, o czym mówiłem podczas kampanii wyborczej – patrzę całościowo. Zależy mi na zrównoważonym rozwoju całego miasta.

A co do mojej poprzedniczki, to nie spodziewam się ani uznania, ani pochwały. Chciałbym tylko, aby w stosunku do mojej osoby była obiektywna.

rozmawiała: Monika Bednarczyk-Bojdo


Chcesz być na bieżąco - zainstaluj naszą aplikację na swoim telefonie!

Darmowa aplikacja dostępna do ściągnięcia na Androida oraz iOS w sklepach Google Play i App Store.
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button
Puls Radomska

DARMOWY
POGLĄD